Polski rynek pracy boryka się z wieloma problemami, które dotyczą zarówno pracowników, jaki pracodawców. Ci pierwsi narzekają, że trudno im znaleźć odpowiednie propozycje pracy, natomiast drudzy zgłaszają problemy kadrowe, związane z brakiem kandydatów, którzy spełnialiby minimalne kryteria niezbędne do sprawowania danego stanowiska. Regularnie pojawiają się także raporty, które donoszą o widocznych lukach kadrowych w wielu dziedzinach gospodarczych. Jak kształtuje się ta sytuacja obecnie?

Według danych ManpowerGroup, opublikowanych w sprawozdaniu „Niedobór talentów 2015” ponad 40% pracodawców skarżyło się w poprzednim roku na problemy związane z pozyskiwaniem nowych członków kadrowych. Co ciekawe, jest to kolejny rok, w którym wskaźnik ten rośnie. Przyczyną problemów, w opinii specjalistów zajmujących się badaniem rynku pracy, jest ciągłe niedopasowanie kompetencji kandydatów względem zapotrzebowania pracodawców. Chociaż problem ten dotyczy Polski, nie jesteśmy odosobnionym przypadkiem, bo z kłopotem niedoborów talentów boryka się większość państw na świecie.

A o jakie grupy pracowników chodzi konkretnie? W czołówce niezmiennie od wielu lat znajdują się ci sami specjaliści, zmienia się jedynie ich kolejność na liście. I tak firmy bezustannie zgłaszają problem z rekrutacją w takich zawodach jak: wykwalifikowani pracownicy fizyczni, inżynierowie, księgowi czy specjaliści IT.

Dziesiątkę najbardziej poszukiwanych specjalistów otwiera branża produkcyjna, w której brakuje operatorów produkcji i maszyn. Tuż przed nimi plasują się pracownicy działów IT różnego szczebla, specjaliści księgowości oraz pomoc biurowa. Jeszcze większy problem pojawia się w przypadku poszukiwania kadr najwyższego szczebla i kierownictwa zarządów. Duże braki kandydatów wyrażały też firmy, które chciały zatrudnić pracowników na stanowiska kierowców i techników.

Na najniższym stopniu podium znalazła się grupa zawodowa inżynierów. Źródłem braku tego typu specjalistów może być zjawisko, które dokucza polskiej gospodarce od wielu lat, czyli emigracje młodych, dobrze wykształconych Polaków za granicę – w tym właśnie cenionych przez zachodnie firmy polskich inżynierów. Tuż przed nimi znaleźli się przedstawiciele handlowi. Jest to zgodne z sytuacją, którą można zaobserwować między innymi na portalach z ogłoszeniami o pracę, gdzie regularnie i w dużej ilości można się natknąć na oferty pracy, właśnie w branży handlowej lub finansowej na tym stanowisku.

Natomiast najtrudniejszą do skompletowania częścią firmy okazali się wykwalifikowani pracownicy fizyczni. Chodzi tu głównie o takich kandydatów jak mechanicy, elektrycy, tokarze, murarze, monterzy, itp. Warto też zwrócić uwagę na to, że grupa dobrze przygotowanych i doświadczonych pracowników fizycznych utrzymuje się na czele tego typu list już od 8 lat. Może to wynikać w dużej mierze z małego zainteresowania młodych ludzi, wstępujących na rynek pracy tego typu, fizycznymi i usługowymi zawodami.

Czy pracownicy zajmujący czołowe lokaty na listach najbardziej poszukiwanych zawodów mogą być spokojni? Jak na razie nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie istniejące luki kadrowe miałyby się zapełnić. Można przewidywać, że dopóki nie upłynie odpowiednio dużo czasu, który pozwoli młodym ludziom na wypracowanie pożądanych kompetencji zawodowych albo osobom długotrwale bezrobotnym na przebranżowienie się, ci pracownicy, którzy już posiadają niezbędną wiedzę, a także umiejętności najbardziej poszukiwanych przez pracodawców mogą stawiać warunki. Na pewno pomoże też poszukiwanie pracy na zaufanych portalach jak szukampracy.pl.

A co w tej sytuacji mogą zrobić pracodawcy? Wydaje się, że pozostaje im czekać aż wystosowane już wielokrotnie apele do osób nieaktywnych zawodowo, poszukujących pracy czy przygotowujących się dopiero do aktywnego wkroczenia na rynek pracy jako kandydaci dla pracodawców.

Więcej: